Posty

O nagrywaniu

Łatwo niekiedy uwierzyć, że jeżeli o pewnym fakcie się nie mówi, to przestaje on istnieć. Chyba z takiego założenia wyszli niektórzy polscy politycy, wierząc, że najlepszym sposobem walki z niewygodną prawdą jest jej przemilczenie. Błędne założenie, bo zawsze znajdzie się ktoś, kto o fakcie przypomni i w dogodnym dla siebie momencie wyciągnie na światło dzienne to, co miało zostać przemilczane. Tak sie stało z rozmowami prominentnych polityków, biznesmenów i innych osób, rok temu podsłuchanych w restauracji nagrywających kelnerów. Nadzieja, że sprawa ucichnie, a społeczeństwo o niej zapomni, jak zwykle okazała się płonna. Skoro coś zostało nagrane, prędzej czy później zostanie odtworzone, w tym przypadku przy udziale pewnego biznesmena, który zamieścił w internecie niemal całe akta prokuratorskie, dzięki czemu każdy zainteresowany mógł sobie poczytać, o czym „władza” rozmawia nad ośmiorniczkami i innym wykwintnym jadłem zapijanym dobrym winem. Co pewnie wielu najmocniej ude...

Przesłuchanie...czyli jak to się robi w Kosowie

Pewnie każdy, kto zetknął się z procesem karnym w polskim sądzie, mógł odnieść wrażenie, że jedną z zasadniczych funkcji sędziego jest … czytanie. Sędzia, niczym lektor, odczytuje stronom dokumenty, nieważne że z reguły wcześniej im znane, bo w ten sposób odbywa się tzw. wprowadzenie dowodu do materiału dowodowego. Mankamentów takiego rozwiązania jest sporo, zdarzało się nawet, że oskarżony niewinnie pochrapywał uśpiony łagodnym głosem sędziego monotonnie odczytującego setki dokumentów, nie wyłączając wyciągów bankowych i bilingów telefonicznych. Niekiedy również samo przesłuchanie świadka czy oskarżonego ogranicza się do przeczytania mu protokołów z tej czynności przeprowadzonej w postępowaniu przygotowawczym. Jakoś dziwnie się składa, że ten kto pojawia się w sądzie, czesto   zapomina w ogóle, o co w sprawie chodzi. Przesłuchiwany ogranicza się więc zazwyczaj do  podtrzymania swoich wcześniejszych stwierdzeń odczytanych mu przez sędziego. W Kosowie dok...

Miss Sarajevo

Obraz
Granica mi ę dz y wschodem a zachodem. Archiwum prywatne Jako pierwsze spośród miast byłej Jugosławii w mojej świadomości zaistniało Sarajevo, a to za sprawą rozgrywanych w tym mieście zimowych igrzysk olimpijskich. Rok 1984, z perspektywy czasu chciałoby się powiedzieć cisza przed burzą, bo już kilka lat później Jugosławia utonęła we krwi wojen bałkańskich. Z olimpiady zapamiętałam przepiękne bolero w wykonaniu brytyjskiej pary łyżwiarzy figurowych i dzieloną z Dziadkiem i Babcią radość z ich bezdyskusyjnego zwycięstwa nad parami radzieckimi. Zapamiętałam też charakterystyczny okrzyk wilczka Vucka,  maskotki olimpiady - "Saaaaraaaajeeevoooo" i znaczek olimpijski. Typowa uliczka starego Sarajeva. Archiwum prywatne W Sarajevie wciąż można odnaleźć ślady igrzysk olimpijskich, choć już dawno nie są one symbolem pokojowej rywalizacji sportowej. Wyglądają jak rozdrapane wyrzuty sumienia przypominające o tym jak łatwo jest przekroczyć granicę pomiędzy wojną a poko...

Bałkanizacja - niekończąca się historia?

Obraz
18 września niemal 90 % Szkotów uczestniczyło w referendum w sprawie ogłoszenia niepodległości Szkocji , którego wynik miał wielkie znaczenie nie tylko dla nich samych i Wielkiej Brytanii, ale również dla układu si ł  na całym świecie. Z osłabienia Zjednoczonego Królestwa zap ewne   najbardziej cieszyłby się Władimir Putin, który  próbując odbudować imperium radzieckie,  podąża  w dokładnie przeciwnym kierunku niż coraz bardziej podzielona Europa.  Bez względu na wynik, szkockie referendum było triumfem demokracji i społeczeństwa obywatelskiego. Szkoci pokazali,  ż e jeżeli sprawa jest naprawdę ważna, wierzą w si ł ę  swojego głosu i tłumnie pójdą zagłosować.  Tego samego dnia, na innym końcu Europy, w Skopje w Macedonii,  pod pomnikiem Skanderberga  na jednym z głównych placów zgromadziło się  kilkudziesięciu Albańczyków , którzy ogłosili powstanie Republiki Iliridy, obejmujące...

Znowu Most...ar

Obraz
Jump... Archiwum prywatne Z mostu skaczą tylko prawdziwi mężczyźni. Tak przynajmniej uważano kiedyś w Mostarze, gdzie każdy chłopiec, aby stać się mężczyzną, musiał skoczyć z kamiennego mostu do szmaragdowych wód Neretwy. Wprawdzie stara tradycja zanikła, ale nadal można podziwiać śmiałków rzucających się z łuku mostu w dół do rzeki. Tym razem jednak raczej nie po to, aby udowadniać swoją męskość, ale w celu zdecydowanie bardziej komercyjnym, bo za skok liczą sobie, bagatela, 25 euro. Po każdym występie wybuchają oklaski licznych turystów obserwujących zdarzenie z mostu, albo częściej - z ogródków restauracji na obu brzegach rzeki. Pierwszy raz w Mostarze byłam w 2004 roku, niedługo po tym, jak odbudowano starówkę i most ,zniszczone w działaniach wojennych. Wrażenie było przytłaczające – z jednej strony urokliwe stare otomańskie miasteczko ze straganami, na których powiewały przepiękne jedwabne szale, z kawiarenkami pachnącymi kawą i baklawą, gdzie można było godzinami siedzie...

Pocztówka z mostu

Obraz
Czasami wyobrażenie o miejscu jest tak bardzo różne od rzeczywistości, że kiedy wreszcie się je zobaczy, pozostaje jedynie rozczarowanie. Takiego uczucia doznałam, kiedy w końcu przyjechałam do Visegradu, w Bośni, aby zobaczyć most na Drinie. W zasadzie nie wiem, na co liczyłam. Może zbyt silne były w mojej wyobraźni obrazy z książki Ivo Andrica, gdzie miasto było żywe, kolorowe, pełne emocji, choć nie zawsze tylko tych dobrych. Było różnorodne, wieloreligijne, wielonarodowe, mieszali się w nim prawosławni, katolicy, muzułmanie. I wszystkich ich łączył most, zbudowany w XVI w. przez jednego z wielkich sułtanów działających na tym terenie – Mehmeda Paszy Sokolovicia. Jeszcze po drodze do Visegradu miałam nadzieję, że będzie pięknie. Miasto przecież jest położone między górami, pomiędzy którymi wije się Drina, dookoła zielone lasy. Po drodze mijaliśmy przepiękny monastyr w Dobrunie, gdzie akurat tego dnia obchodzono prawosławne święto Matki Boskiej. Tłumy ludzi gromadziły...

Na północy bez zmian ... czyli o parku na moście

Obraz
Chyba nikt nie był na tyle naiwny, aby wierzyć, że podpisane w kwietniu ubiegłego roku pomiędzy Serbią a Kosowem porozumienie o zasadach dotyczących normalizacji stosunków spowoduje, że Serbowie i Albańczycy żyjący w Mitrowicy z dnia na dzień zapomną o wzajemnych pretensjach i żalach, a miasto przestanie dzielić most z usypaną na nim barykadą. Jest to szczególnie trudne nie tylko ze względu na pogmatwaną historię tego miejsca i wzajemną nienawiść, ale również dlatego, że porozumienie negocojowane było daleko od Mitrowicy, przez Belgrad i Prisztinę pod auspicjami Brukseli. Chciałoby się powiedzieć - porozumienie ponad głowami tych, których bezpośrednio dotyczy... Od czasu podpisania porozumienia zdążyły się odbyć w Kosowie wybory władz lokalnych i centralnych. Serbowie z północnych gmin, stanowiący tam zdecydowanę większość, wybrali swoich burmistrzów oraz przedstawicieli do rad. Utworzyli Stowarzyszenie Serbskich Gmin, które zgodnie z podpisanym porozumieniem ma posiadać st...